Homilia na zakończenie Jubileuszu 100-lecia obecności w Dębowcu

Homilia na sumie odpustowej dnia 18 września 2011 roku podczas uroczystości kończących obchody Jubileuszu 100-lecia obecności Misjonarzy Saletynów w Dębowcu
bp Guy de Kerimel

Jestem szczęśliwy mogąc pozdrowić J.E. Ks. Biskupa Edwarda Białogłowskiego, Biskupa pomocniczego diecezji rzeszowskiej, Ks. Prowincjała Misjonarzy Saletynów – Ks. Władysława Pasiuta MS, Delegatów Ojca Generała i prowincji Europejskich, wszystkich kapłanów, braci i siostry zakonne i Was wszystkich Bracia i Siostry, przybyłych tak licznie na zakończenie Jubileuszu 100-lecia Misjonarzy Saletynów, przybyłych tutaj nieść Orędzie Maryi z La Salette.

Na La Salette Maryja objawiła się dwójce dzieci, Melani i Maksyminowi, jako matka płacząca nad biedą ludzkości, powierzoną jej matczynej trosce przez Jezusa. Płacze z powodu utrapień tychże ludzi: gnijące ziemniaki, zaatakowane chorobami zboże, głód, śmierć małych dzieci; ale bezpośrednią przyczynę jej łez stanowią przyczyny tych nieszczęść: grzech człowieka. Maryja cierpi cierpieniem ludzkości, cierpi przez grzech, który powoduje tyle nieszczęść. Maryja jest wrażliwa na każde cierpienie, nic nie pozostaje Jej obojętne. Rolę Matki przyjmuje w pełni i z powagą. Będąc zjednoczona z dziełem swojego Syna, uczestniczy aktywnie w zbawieniu ludzi. Cierpi razem z Jezusem ukrzyżowanym u stóp krzyża. To właśnie tu poznała bardzo specyficzne bóle rodzenia, duchowego rodzenia Kościoła. To z Krzyża Jezus czyni Ją Matką Kościoła. I teraz mimo wyniesienia do chwały Swego Syna cierpi razem z Kościołem w jego pielgrzymce wiary, cierpi razem z każdym cierpiącym człowiekiem. Świętość Maryi nie wyklucza współcierpienia ze swymi dziećmi. Stan bycia błogosławionym w niebie nie wyklucza ich solidarności z cierpiącymi, ale ją wzmacnia.
 
Współczucie Maryi pochodzi z Jej jedności z Jezusem Chrystusem. Razem z Nim Maryja jest jednym sercem, jedną duszą. U stóp Krzyża, cierpi razem z Nim, razem z Nim odczuwa to co On znosi, razem z Nim cierpi dla zbawienia świata. Jej serce płonie tą samą miłością do ludzkości co serce Jezusa, dającego się zabić by zmartwychwstać. To nie jest jednorazowa emocja, to stan jej duszy, jej pełne miłości zaangażowanie, które pozwoliło Jej dzielić z Bogiem pragnienie zbawienia człowieka. Maryja dostrzega to czego brakuje człowiekowi: tak jak na weselu w Kanie Galilejskiej, kiedy zwracała się do Jezusa: Nie mają już wina (J 2, 3). Współczucie otwiera oczy, uszy, serce, dłonie tym którzy pozwalają się dotknąć miłości. Maryja dostrzega te zwyczajne potrzeby, widzi ziemniaki, zboże, orzechy, gnijące winogrona; widzi umierające dzieci... Dzisiaj jeszcze bardziej widzi głody, wojny, bezrobotnych, bezdomnych, emigrantów, cierpiących z powodu niesprawiedliwości, chorych, więźniów, grzeszników, niewolników czy zniewolonych każdego rodzaju... Widzi, gdy nasz sąsiad cierpi, choć próbuje robić dobrą minę wobec trudności, których my nie chcemy dostrzec. Widzi, cierpi, wstawia się za nami, przychodzi, mówi by pocieszyć, ale i aby przestrzec i w końcu umocnić i dodać otuchy.

Współczucie prowadzi do działania, pożywia się cnotą nadziei i działa przez miłość. Współczucie Dziewicy Maryi zaprowadziło ją do służby Przymierzu między Bogiem i ludzkością, miedzy Chrystusem i ludem. Podczas wesela w Kanie Galilejskiej powiedziała pamiętne słowa: Uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie (J 2, 5); u stóp Krzyża pozostaje niema, lecz Jej wiara wyraża TAK w odpowiedzi na dar jaki Chrystus składa z Siebie samego: to TAK Przymierza Nowego i Wiecznego, to TAK zaślubin jakie zawiera w imieniu Kościoła. Pod Krzyżem Maryja uczy Kościół w jaki sposób wypowiadać TAK swemu Oblubieńcowi. Dziś także, pozostaje w służbie Przymierza. Zaprasza swoje dzieci do wejścia w posłuszeństwo wiary dające wejście w Przymierze. Razem z Bogiem oddaje siebie w służbę pojednania.

Grzech czyni człowieka ślepym i głuchym, zamyka tych wszystkich pozostających pod jego wpływem, czyniąc ich niewrażliwymi na miłość Bożą czy na nieszczęścia bliskich. Grzech zamyka serca i dłonie. Grzesznik nie oczekuje niczego od Boga, staje się coraz bardziej nieczuły i traci nadzieję. Oczywiście widząc w telewizji wszystkie dramaty spotykające ludzkość, odczuwa emocje, być może nawet ją wyraża. Ale płacząc swą niemocą, zwątpieniem, płacze nad sobą samym, bo tak czysto po ludzku się boi, nie ruszając się ze swego fotela.

Maryja przychodzi na La Salette, jak i w wielu innych miejscach, zwracając się do tych, których serca pozostają jeszcze wrażliwe, do serc dzieci, aby przez nie próbować wyzwolić ludzkość z tego grzechowego zaślepienia. Ostrzega, pokazuje, że między zepsutymi ziemniakami i grzechem istnieje związek. Pokazuje brak wiary, odrzucenia Boga. Współczucie Maryi pokonuje zło w każdej jego formie i jasno pokazuje zależność między grzechem i jakąkolwiek formą biedy materialnej. Świadczy miłością macierzyńską i swoim cierpieniem te wszystkie marnotrawstwa spowodowane przez grzech; wobec łez matki serca nawet te najtwardsze drżą. Maryja zaprasza do nawrócenia i pojednania, aby pozwolić zaistnieć lepszej przyszłości. Jeśli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą – mówi na La Salette.

Współczucie Maryi staje się służebne łasce Chrystusa ku pojednaniu grzeszników, umocnieniem dla umęczonych życiem, podniesieniem dla upadłych, powodzeniem dla umierających z głodu.

Przychodzimy tu, aby zwrócić się do Maryi, żeby błagać Ją o wstawiennictwo za nami przed Jej Synem. Jako kochająca Matka, dobrze wie czego każdy z nas potrzebuje, czego nam brak by żyć pełnią Przymierza potwierdzonego przez Jej Syna. Ona nas słucha, widzi nasze sytuacje, ale zaprasza także byśmy Jej słuchali, abyśmy przejęli się Bożym Słowem, abyśmy nie przestawali się nawracać. Zaprasza nas, abyśmy pozwolili pojednać się z Bogiem przez łaskę Chrystusa, poprzez posługę kapłanów.

W szkole Maryi, uczmy się stawać prawdziwymi uczniami Chrystusa, by oddawać siebie zamiarowi miłującego Boga w stosunku do całej ludzkości. Stając się bliskimi Jezusowi, żyjąc Jego życiem, trwając w Jego miłości, zobaczymy wzrastające w naszych sercach współczucie do cierpiącej i grzesznej ludzkości. Nie możemy pozostawać obojętni wobec tych, którzy oddalają się do Chrystusa, wobec różnych form dechrystianizacji, dotykającej kraje Europy Zachodniej. Cierpimy widząc te miliony ludzkich stworzeń nieznających Chrystusa. Jesteśmy doświadczani wszystkimi możliwymi nieszczęściami deformującymi ludzkość, tym wszystkim co dzieje się w naszych miejscach życia czy daleko od nas. Bóg zaprasza każdego z nas byśmy stawali się budowniczymi pojednania grzeszników z Nim przez Jego Syna Jezusa Chrystusa. Jesteśmy posłani wszędzie tam gdzie ktoś cierpi, by zanieść pociechę i Dobrą Nowinę o zbawieniu. Jezus błaga, byśmy Jemu użyczyli naszych serc i naszych rąk, by podnosić na duchu, uwalniać z brzemienia i pomagać cierpiącym. Prosi, byśmy stali się pokorni wobec każdej ludzkiej biedy, byśmy mogli nieść nadzieję przez naszą czynną miłość.

Jako chrześcijanie, jesteśmy zaangażowani w walce Chrystusa z każdą formą zła. Ta walka rozgrywa się w naszych sercach i w świecie. Nie pozwól pokonać się złu jak pisze św. Paweł, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21). To zdanie lubił powtarzać bł. ks. Jerzy Popiełuszko. To nie jest walka przeciw grzesznikom czy niedobrym, lecz jest to walka o ich nawrócenie i ulgę w ich cierpieniach.

Niech Dziewica Maryja, Matka Boża z La Salette, uczy nas stawać się wrażliwymi na biedę naszych braci i sióstr i wyprosi nam łaskę Chrystusowej siły działania w służbie braciom i siostrom!

+ Guy de Kerimel
ordynariusz diecezji Grenoble-Vienne, Francja
Tłumaczenie – ks. Zbigniew Cybulski MS