Praktyka posłuszeństwa

Praktyka posłuszeństwa

Treścią posłuszeństwa zakonnego jest pójście za Bożym planem, objawionym w Chrystusie i ostatecznie sprecyzowanym przez dany charyzmat. Zakonnik jest posłuszny temu planowi poprzez akceptację ewangelicznej formy życia i misji w danej wspólnocie zakonnej. Specyfika życia zakonnego polega właśnie na tym, że wezwanie do posłuszeństwa Duchowi Świętemu dokonuje się poprzez: Regułę i Konstytucje, wspólnotę, przełożonego.

1. Posłuszeństwo Regule i Konstytucji

Reguła i Konstytucje mają za zadanie ustawicznie przypominać zakonnikowi cel jego powołania, otrzymany charyzmat i drogę, jaką ma kroczyć, by nim wiernie żyć. Zatwierdzone przez Kościół są autentycznym pośrednikiem woli Bożej, a więc przewodnikiem wiernej realizacji otrzymanego charyzmatu. Zakonnik, będąc osobiście odpowiedzialny za swoje powołanie, jest jednocześnie odpowiedzialny za przyswajanie sobie ducha Konstytucji.

Wolność chrześcijańską trzeba jednak łączyć w pierwszym rzędzie z dziełem dokonanym i nieustannie w nas dokonywanym przez Chrystusa. Dopóki nie ma pełnego wyzwolenia, nie ma pełnej wolności, a prawo które wskazuje drogę postępowania, gdzie Duch Święty prowadzi nas do wolności dzieci Bożych, będzie krępowało.

Kiedy zakonnik utożsami się z charyzmatem swojej rodziny zakonnej, prawo staje się dla niego drogą do wolności i wyznacza przestrzeń wolności. Stąd, w żadnym wypadku, nie można przeciwstawiać wolności chrześcijańskiej prawu. Posłuszeństwo zakonnemu prawu musi być jednak realizowane w sposób prawdziwie ludzki, czyli rozumny i odpowiedzialny, bo inaczej stanie się pewnego rodzaju niewolą. Zakonnikowi, który nie przyjmuje swojego prawodawstwa w sposób wolny, pozostaje możliwość znoszenia go wbrew własnej woli. W takim przypadku, niezrozumiałym jest dlaczego ktoś składa profesję w zakonie, który w swoich konstytucjach ma ustalone fundamentalne normy życiowe.

Ażeby przyjąć na siebie w sposób wolny prawo, trzeba widzieć w nim wartość; widzieć w nim drogę, która prowadzi do celu, jaki chciało się osiągnąć, obierając stan życia zakonnego. Prawo wymaga odpowiedniej interpretacji, która ma miejsce w gronie wspólnoty, w myśl ewangelicznej zasady: "Szabat jest dla człowieka, nie człowiek dla szabatu".

Można jednak przeakcentować tę zasadę i zupełnie zlekceważyć prawo. Jednym z największych negatywów współczesnego życia zakonnego jest ogromna łatwość przekraczania prawa.

Wyrażenie „posłuszeństwo według Reguły i Konstytucji”, zwęża pole działania władzy zakonnej; a skoro władzy to i praktyki posłuszeństwa. Ślubujemy rady ewangeliczne według Reguły i Konstytucji i przyrzekamy posłuszeństwo przełożonym według Reguły i Konstytucji, a nie według np. jego kaprysów. Przełożony jest zatem oficjalnym gwarantem i interpretatorem. Polecenia przełożonych nie mogą więc być przeciw Regule i bez związku z nią.


2. Posłuszeństwo wspólnocie.

Posłuszeństwo wspólnocie nie polega na tym, że wszyscy rozkazują a jeden musi słuchać, ale na tym, że każdy posiada swego rodzaju zmysł wspólnotowy i uświadamia sobie potrzeby tego żywego organizmu, jakim jest jego wspólnota. Skoro mówimy o wierności Kościołowi, to na tej samej zasadzie możemy mówić o wierności własnej wspólnocie zakonnej. Bowiem moim Kościołem, w konkretach dnia codziennego, jest moja wspólnota. Własną obecność we wspólnocie należałoby traktować jako konkretny sposób przynależenia do Mistycznego Ciała Chrystusa. Jeżeli to będzie zrozumiane i przeżywane, wszystkie inne formy posłuszeństwa nie powinny stwarzać większego problemu. Wspólnota jest zatem jak żywy organizm, w którym poszczególne organy są ściśle od siebie uzależnione. Przyjęcie tej prawdy jest podstawą bytu wspólnoty i jednocześnie znakiem, że wspólnota jest posłuszna. Każdy z zakonników jest żywym kamieniem w tej budowli wspólnoty i cecha współodpowiedzialności posłuszeństwa ma właśnie tutaj zastosowanie. Prawo wzajemnego posłuszeństwa jest podstawowe w teologii ciała mistycznego Ma to tym bardziej miejsce we wspólnocie zakonnej.

To wzajemne posłuszeństwo wewnątrz wspólnoty jest jeszcze bardziej podstawowe niż posłuszeństwo przełożonemu. Samo zachowywanie prawa nie wystarczy, ponieważ Duch Święty nie przemawia jedynie przez prawo. Przemawia także poprzez potrzeby, dary, prośby bliźnich... Nie możemy zamknąć uszu na ten głos, tłumacząc się oczekiwaniem na rozkazy przełożonych.

Z jednej strony Reguła, Konstytucje, przełożony są na służbie osoby powołanej, z drugiej każdy ma służyć wspólnocie i poszczególnym jej członkom, Wspólnota ma do zakonnika pewne prawa, a on ma wobec niej także pewne zobowiązania. Składa profesję w konkretnej wspólnocie, akceptuje obowiązek prowadzenia go do doskonałej miłości i obowiązuje się żyć jej powołaniem, charyzmatem, czyli iść z nią razem, współpracować, Wierność zakonnika jest sprawą całej wspólnoty. Powinien zgodzić się na to, że wspólnota ma prawo oczekiwać od niego świętości.


3. Posłuszeństwo przełożonemu.

Gdy wszyscy zgadzamy się z decyzją przełożonego, to jawi się ona jako wola Boża w odniesieniu do nas i misji zakonu. Ale istnieje możliwość, że nie wszyscy i nie zawsze zgadzamy się z daną decyzją. I co wtedy?

Przełożony może jednak wysłuchać trudności podwładnego, lecz decyzję podtrzymać, W tym przypadku, mimo braku jednomyślności, staje się ona przedmiotem posłuszeństwa. Posłuszeństwo takiemu trudnemu poleceniu powinno być motywowane wiarą, że przez tę decyzję przechodzi wola Boża, niezależnie od tego czy jest słuszna, czy błędna. Przechodzi w sposób pozytywny w przypadku, kiedy jest słuszna i pokrywa się z wolą Bożą; przechodzi za Bożym dopustem, kiedy jest błędna.

Ważne jest to, żeby wszyscy starali się poznać wolę Bożą. To poszukiwanie jest już pełnieniem posłuszeństwa.

W takich właśnie przypadkach, kiedy wola Boża nie jest ewidentna dla ludzkiego rozumu, można mówić o tzw "ślepym posłuszeństwie" . Nie opieram się bowiem na przekonujących ludzkich argumentach, ale na wierze, że Bóg pragnie bym słuchał prawowitych przełożonych. Bóg dopuszcza do podejmowania także błędnych decyzji bo potrafi wyprowadzić z nich różnorakie dobro. Dlatego zawsze trzeba kierować się wiarą.

Taka sytuacja jest z pewnością bolesna tak dla samego zainteresowanego, jak i dla osób z nim związanych. Im bardziej wspólnota jest spójna, tym sprawy jednego bardziej udzielają się drugim.

Jaka powinna być postawa bezpośrednio zainteresowanego i jego wspólnoty, by tę sytuację kryzysową przeżyć możliwie owocnie? ­

Postawa bezpośrednio zainteresowanego lub zainteresowanych. Na pewno niewłaściwa i szkodliwa jest postawa przedłużającego się buntu przeciw podjętej decyzji, lub nawet ostentacyjny bojkot.

Jeżeli zakonnik przedstawił inny punkt widzenia, a mimo to polecenie zostało podtrzymane, wówczas nie pozostaje nic innego jak spełnić posłuszeństwo z motywów nadprzyrodzonych.

Bóg ma wiele powodów by dopuścić to doświadczenie, więc Jego trzeba pytać o to, czego chce nas przez to nauczyć. Odpowiedź rzadko przychodzi od razu, a i skutki tego wspaniałomyślnego posłuszeństwa mogą być zakryte przed zainteresowanym. Mimo wewnętrznego cierpienia, do takich przypadków trzeba podchodzić z wiarą i zachować spokój, by pozwolić działać Bogu.

Soborowa wizja posłuszeństwa nie chroni nas przed tego rodzaju sytuacjami i cierpieniem. Trzeba zachować pokój wierząc że Bóg dopuszcza trudne doświadczenia, i potrafi je wykorzystać do dobrego. Mam być posłuszny decyzjom przełożonych zakonnych, ponieważ Bóg chce bym słuchał przełożonych wówczas, gdy rozkazują zgodnie z Jego wolą, jak i wówczas, gdy niedokładnie ją odczytali. Tę niezgodność decyzji przełożonego z wolą Bożą bardzo trudno udowodnić, szczególnie w przypadku gdy chodzi o większe dobro.

Postawa wspólnoty w stosunku do osoby lub osób zaangażowanych w podjętą trudną decyzję. Osoby trzecie mogą pomóc człowiekowi w tej konkretnej trudnej sytuacji, albo zaszkodzić. Pomogą, jeśli swoją życzliwością i duchowym wsparciem ułatwią jej przeżycie kryzysu jako szansy ludzkiego i duchowego wzrostu. Zaszkodzą, jeżeli będą reagować z irytacją, podsycając jej bunt i zwiększając poczucie doznanej krzywdy. To, co mogło przybliżyć do Boga i pomóc w osobistym wzroście, pozostaje bezowocne, a nawet szkodliwe.

Trudne decyzje pociągające za sobą poważne konsekwencje dla osoby zakonnej powinny stanowić nauczkę także dla sprawujących władzę. Decydując o ludzkim losie trzeba być bardzo delikatnym i roztropnym w odczytywaniu woli Bożej i wydawaniu poleceń. Kiedy mylimy się, operując przedmiotami martwymi, to pomyłkę łatwo naprawić. W przypadku człowieka błędne decyzje mogą przynieść nieodwracalne szkody na długie lata. Może to dotyczyć także całej wspólnoty: np, złe odczytanie woli Bożej w odniesieniu do działalności apostolskiej własnej wspólnoty.

Trzeba strzec się powierzchowności i bezmyślności w podejmowaniu decyzji dotyczących ludzi. W interesie całej wspólnoty i zgromadzenia leży troska o jak najlepsze rozeznanie woli Bożej, dlatego nie należy lekceważyć uciekania się do dialogu.

Jeszcze raz przekonujemy się o konieczności poszerzenia pola widzenia posłuszeństwa zakonnego i niestosowności ograniczania go do relacji przełożony - podwładny.


(opracowane na podstawie: J.W.Gogola, Rady ewangeliczne)

Pytania :

Czy pogłębiam znajomość Reguły i jak staram się żyć jej duchem?
Jak patrzę na decyzję przełożonego: oczyma wiary, czy ludzkimi?
Jakie miejsce zajmuje upomnienie braterskie we wspólnocie i odpowiedzialności za zbawienie innych?
Czy potrafię słuchać współbraci i przełożonego?

Teksty pod refleksję:

Pismo Św. : Ps 40, 8-9, Syr 2, 15-16, J 5, 30, Rz 13, 1-5, 1 Tes 5, 12-14, Hbr 13, 17
Magisterium Kościoła:
„Czyż jednak nie może się zdarzyć, że władza przełożonego i sumienie zakonnika – „sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa” – znajduje się w sprzeczności w stosunku do siebie? Trzeba tu przypomnieć, że sumienie nasze nie jest jednym jedynym sędzią wartości moralnej czynu, na który się godzi, ale że jego ocenę trzeba odnieść do norm obiektywnych i – jeśli zajdzie potrzeba – poprawić ją i naprostować” (Evangelica testificatio, 28a).

„Ewangeliczna rada posłuszeństwa, podejmowana w duchu wiary i miłości do naśladowania Chrystusa posłusznego aż do śmierci, zobowiązuje do podporządkowania własnej woli prawowitym przełożonym, zastępującym Boga, gdy wydaje polecenia zgodnie z własnymi konstytucjami” (kan. 601 KPK).

„Zakonnik zobowiązuje się do posłuszeństwa rozporządzeniom prawowitego przełożonego, zgodnie z konstytucjami instytutu, akceptuje ponadto szczególne posłuszeństwo Ojcu Świętemu na mocy ślubu posłuszeństwa. Stanie się poprzez złożenie ślubów członkiem instytutu implikuje obowiązek zaangażowania się we wspólne życie w jedności z braćmi wspólnoty. Zakonnik zobowiązuje się do życia wiernego naturze, celowi, duchowi i charakterowi instytutu, tak jak to określają konstytucje, własne prawa i autentyczne tradycje zakonu. Winien on równocześnie mieć wolę podjęcia życia w duchu radykalnego i ciągłego nawrócenia, tak jak tego wymaga Ewangelia i jak to określa treść każdego ze ślubów” (Essential elementis, 16).

„Posłuszeństwo zakonne jest równocześnie naśladowaniem Chrystusa i uczestniczeniem w jego posłannictwie. Jest czynieniem tego, co czynił Jezus, jak i tego, co uczyniłby w konkretnej sytuacji, w której zakonnik znajduje się dzisiaj. W instytucie zakonnym zarówno osoby sprawujące władzę, jak i pozostałe, nie mogą udzielić poleceń ani okazywać posłuszeństwa w oderwaniu od posłannictwa. Kiedy zakonnik wypełnia polecenie, łączy swoje posłuszeństwo z posłuszeństwem Jezusa, aby zbawiać świat. Dlatego wszystko, co w pełnieniu władzy lub w okazywaniu posłuszeństwa nosi cechy kompromisu, rozwiązania dyplomatycznego, przymusu czy jeszcze innych form ludzkich wybiegów, jest zdradą tego, co stanowi zasadniczą inspirację zakonnego posłuszeństwa, to jest włączenia się w posłannictwo Jezusa i wypełniania go w czasie, nawet wówczas, kiedy jest to przedsięwzięcie trudne.” (Potissimum instytutioni, 15).

„Posłuszeństwo jest odpowiedzią na plan Boga, który powierza grupie osób specjalne zadanie. Zakłada więc związek z posłannictwem, ale także ze wspólnotą, która musi realizować tu i teraz, i razem swoją służbę; wymaga także spokojnego patrzenia z wiarą na przełożonych, „którzy wykonują zadanie sług i przewodników” i muszą czuwać nad zgodnością pracy apostolskiej z posłannictwem. Razem z nimi należy realizować wolę Bożą, jedyną, która może zbawić.” (Congregavit nos in unum Christi amor, 44).

“To świadectwo osób konsekrowanych zyskuje szczególne znaczenie w życiu zakonnym także ze względu na jego wymiar wspólnotowy, który je charakteryzuje. Życie braterskie jest środowiskiem sprzyjającym rozeznaniu i przyjęciu woli Bożej oraz trwaniu w jedności umysłów i serc. Posłuszeństwo ożywiane przez miłość jednoczy członków Instytutu w tym samym świadectwie i w tej samej misji, choć zarazem zachowuje różnorodność darów i osobowości. W klimacie braterstwa ożywianego przez Ducha Świętego każdy członek wspólnoty prowadzi z innymi owocny dialog, aby odkrywać wolę Ojca, wszyscy zaś dostrzegają w osobie przełożonego wyraz ojcostwa Boga oraz władzy udzielonej przez Boga, w służbie rozeznaniu i komunii.” (Vita consecreta, 92).