Praktyka ubóstwa

PRAKTYKA UBÓSTWA

„Idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim. Potem przyjdź i chodź za mną” (Mt 19,21)

Słowa te kieruje Chrystus do wszystkich, którzy by Go chcieli więcej umiłować. W miarę pogłębiania zażyłości z Jezusem rośnie też pragnienie upodobnienia się do ubogiego Jezusa. Pragnienie realizacji ewangelicznego ubóstwa jest zaproszeniem Jezusa, aby zostać Jego uczniem i opuścić wszystko dla Niego.

„Wtedy Piotr rzekł do Niego, Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy”.

B. Pascal powiedział: „Kocham ubóstwo, bo Chrystus je ukochał”. Nasze zakonne ubóstwo ma swoje uzasadnienie w przykładzie i nauczaniu Jezusa. Dobrowolne ubóstwo jest podyktowane wolą naśladowania Chrystusa ubogiego, wyniszczonego i upracowanego. Ubogie życie Jezusa rzuca się w oczy i zastanawia. Urodził się w grocie betlejemskiej, przecierpiał poniewierkę wygnania, żył i pracował w warunkach bardzo prymitywnych. W swoim apostolskim życiu nie miał gdzie głowy skłonić: „lisy mają nory, ptaki niebieskie gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma gdzie by głowę mógł oprzeć”. Nie posiadał swego mieszkania, umierał na krzyżu pozbawiony nawet własnej szaty i pochowany był w obcym grobie. Za życia korzystał ze wspólnej kasy, którą mieli apostołowie. Ubóstwo ewangeliczne, zakonne jest uczestnictwem w ubóstwie Chrystusa, który dla nas stał się ubogim. Jezus wciąż wzywa i zaprasza do dzielenia z Nim życia ubogiego: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”. Bez miłości do Jezusa ubóstwo mogłoby się stać bezsensowną i dokuczliwą nędzą materialną. Zachłanność, chciwość, pazerność rodzi się z opierania swojego życia na sobie samym. Ubogacenie przez ubóstwo polega najpierw na zdobywaniu coraz większej wolności wobec wszystkich rzeczy. Ubogi w duchu opiera swoje życie tylko na Bogu, który dobrze wie, czego nam potrzeba. W ten sposób zakonnik – dzięki ubóstwu – tworzy w sobie otwartość na potrzeby duchowe, uwalnia się od zbytniej troski o własne życie, zdobywa pełne zaufanie do Boga i Jego Opatrzności na trudne sytuacje.


Różne postawy wobec ubóstwa

Trochę niewłaściwie jest sformułowana modlitwa „abyśmy gardzili rzeczami ziemskimi, a dążyli do wiecznych”. Tu nie chodzi o pogardę, ale o właściwą ocenę. Zdajemy sobie sprawę, że ten świat materialny jest stworzony przez Boga i powinien służyć człowiekowi. Człowiek potrzebuje tych dzieł Bożych do swego rozwoju i wypełniania różnych zadań. Mamy jednak posługiwać się rzeczami tak, jak gdyby one pochodziły od Boga. Jak my się nimi posługujemy i dzielimy we wspólnotach?

„niech się niszczą, co mnie to obchodzi, bo to nie moje”. Niedbalstwo o rzeczy wspólne to marnotrawstwo. Marnotrawstwo – to brak szacunku do rzeczy jako dział Bożych. Woda się leje, światło niepotrzebnie się świeci – a mnie to wcale nie interesuje – to jest klasztorne, wspólne. Mamy szanować rzeczy dane nam do użytku i troszczyć się o rzeczy wspólne. Wydawać pieniądze na słuszne cele i unikać luksusu.
Nie wystarczy być uzależnionym od przełożonego w używaniu dóbr, ale trzeba być w rzeczywistości ubogim bo można wyłudzać pozwolenia. Trzeba umieć prosić! Nie grymasić! Znosić pogodnie braki i nie utyskiwać. Sumienia nasze bardziej reagują na wszelkie niedociągnięcia w posłuszeństwie i czystości, natomiast w zakresie ubóstwa przejawiają mniej wrażliwości i delikatności. Pieniądz, którym dysponujemy powinien być najlepiej użyty i do najlepszych celów, bo to „grosz wdów i ubogich”.
W tym samym domu, klasztorze mogą żyć naprawdę ubodzy zakonnicy, którzy z radością i ze spokojem doświadczają braków życiowych, niewygody oraz tacy, którzy żyją sobie wygodnie i nie przejmują się zobowiązaniem ślubowanego ubóstwa. Oni chcą mieć wszystko dla siebie.
Czasem się słyszy, że ktoś z pewną dozą cynizmu mówi: „dlatego jesteś ubogi bo jesteś głupi i nie umiesz zatroszczyć się o siebie”. Trzeba chcieć na serio żyć życiem prostym i skromnym, realnie doświadczać różnych braków w swoim życiu, aby być naprawdę ubogim. W przeciwnym razie będzie to tylko piękna teoria o ubóstwie. Św. Grzegorz Wielki kiedyś żartobliwie mówił do swoich kapłanów, że tak wzniośle potrafią mówić, iż dobry pasterz życie swoje oddaje za owce, „życie – to wielka sprawa – ale spróbujmy na razie swoje pieniądze oddać za owce swoje, a wtedy się przekonamy – czy jesteście zdolni dać swoje życie”.


Realizacja ubóstwa zakonnego

W ubóstwie podobnie jak w czystości chodzi o człowieka, aby było podatne na działanie Boga, otwarte na Niego i na bliskich. Chodzi o postawę bezinteresowności, wyzwolenia z egoizmu i zdanie się całkowite na Boga i Jego Opatrzność. Z bólem serca trzeba jednak stwierdzić, że wielu pozornie ubogich przeżywa jakiś kompleks niższości i fascynację rzeczami materialnymi.

Nie wystarczy być uzależnionym od przełożonych, ale naprawdę ubogim i poprzestającym na małym. Na przełożonym można wymóc niemal każde pozwolenie. Można przełożonego „owinąć na palec”. Czasem przełożony nie chce mieć kłopotów i na wszystko zezwala. Trzeba poprzestać na tym, co naprawdę konieczne i potrzebne do pracy i życia, aby ubóstwo nie było fikcją. Proszenie o pozwolenie wprost – wymaga pokory. Nie mogę na własną rękę przyjmować, brać ani dawać innym. Trzeba się sumiennie rozliczać z rzeczy otrzymanych, kupionych, podarowanych. Przyjmowanie, dysponowanie bez pozwolenia – to przejaw niezależności. U starszych współbraci może grozić „ciułanie” i „kolekcjonerstwo” – bo „wszystko się przyda”. Zamykanie pokoju i lęk, aby ktoś mnie nie ukarał. U młodych wszystko musi być nowe modne i luksusowe. Przyłożonych chwali się za budowy, za sukcesy, osiągnięcia w zakresie widzialnym, materialny. Stąd chęć sięgania po bogate środki. Jest w tym jakaś „zdrada” – odejście od Chrystusa ubogiego.

Sługa Boży ks. Stefan Kard. Wyszyński powiedział: „przełożeni winni raczej chętnie udzielać pozwoleń, ale podwładni nie powinni chcieć z nich korzystać”. Gdyby stosowano tę zasadę uniknęłoby się wielu nieporozumień, konfliktów. Czasem przełożeni lubią skąpić wówczas podwładni zaczynają na własną rękę organizować sobie życie. Dobrze jest jak przełożeni wychodzą naprzeciw potrzebom podwładnych i pytają: „czy potrzeb ci czegoś”. Jeśli tego nie czynią mogą narazić swych podwładnych na niebezpieczną pokusę. Ambicja utrudnia proszenie.

Dziś jest wielkie zapotrzebowanie na radykalizm ewangeliczny jeśli chrześcijaństwo ma być dla świata „znakiem sprzeciwu”. Ubóstwo nasze ma przypominać światu, że tylko Bóg jest jedynym prawdziwym bogactwem człowieka. Chrystus, który „będąc bogaty, dla nas stał się ubogim, aby nas ubóstwem swoim ubogacić”, ofiarował swemu Ojcu wszystko, co posiadał. Tak przeżywane przez nas ubóstwo wyraża dar z siebie. Prawdziwie ubodzy gotowi są oddawać siebie Bogu, Kościołowi, bliźniemu.


TEKSTY NA ROZMYŚLANIE

PISMO ŚWIĘTE:

Hi 22,24-25; Tb 4,7-11; 16-21; Syr 29,11; 2 Kor 8,9; Flp 4,12-14; Hbr 13,5; 1 P 5,2;

Perfectae Caritatis 13; Vita Consecrata 82 i 89 - 90