Wezwani do miłosierdzia

Boże miłosierdzie

Wstęp
Ojciec święty Jan Paweł II nawiedzając sanktuarium w Łagiewnikach powiedział, „że nic tak nie jest potrzebne człowiekowi, jak miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga”.

1. Wezwanie do miłosierdzia przez modlitwę
Kościół odczytuje na nowo orędzie miłosierdzia aby skutecznie nieść przyszłym generacjom światło nadziei. Nieprzerwanie prosi też Boga o miłosierdzie dla wszystkich ludzi: „W żadnym czasie, w żadnym okresie dziejów Kościół nie może zapomnieć o modlitwie, która jest wołaniem o miłosierdzie Boga wobec wielorakiego zła, jakie ciąży nad ludzkością i jakie jej zagraża... Im bardziej oddalając się od Boga, oddala się od tajemnicy miłosierdzia, tym bardziej Kościół ma prawo i obowiązek odwoływać się do Boga miłosierdzia <wołaniem wielkim>” (DM).

Każda modlitwa zanoszona do Miłosierdzia Bożego może się stać głoszeniem światu miłosierdzia Bożego

Propozycje pobożności do Bożego miłosierdzia:

koronka do miłosierdzia Bożego

Odmawianie koronki może się stać dobrowolnym aktem zjednoczenia się z ofiarą dokonaną na Krzyżu przez Jezusa. Formułując w modlitwie intencję „dla nas i całego świata”, spełniamy akt miłosierdzia dla wszystkich ludzi.

- godzina miłosierdzia – konkretnie trzecia godzina po południu, czyli godzina śmierci Jezusa na Krzyżu

W tej właśnie godzinie ufna modlitwa skierowana do Jezusa, oparta o wartość i zasługi Jego męki ma zapewnioną szczególną skuteczność. W tej godzinie miłosierdzie boże zostało otwarte dla wszystkich ludzi.

- kult obrazu Jezusa Miłosiernego

Jak dowiadujemy się z Dzienniczka św. Faustyny, obraz ten jest narzędziem, przez które Jezus rozdaje swoje łaski. Równocześnie obraz ten może być znakiem przypominającym ludziom wezwanie Jezusa do czynienia miłosierdzia.

- święto Miłosierdzia

Centralne miejsce w nabożeństwie do Bożego Miłosierdzie zajmuje święto Miłosierdzia, obchodzone w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przygotowaniem do tego święta jest nowenna, która polega na odmawianiu koronki do Bożego miłosierdzia w różnych intencjach wyznaczonych prze Pana Jezusa (Dz, 1209-1229). W tym dniu wierni powinni przystąpić do sakramentu pokuty. „Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników” (Dz 699).

Obietnice związane z nabożeństwem do Bożego miłosierdzia i nowymi formami modlitw przekazanych przez św. Faustynę obejmują przede wszystkim laskę nawrócenia dla grzeszników i pojednanie z Bogiem, laskę szczególnej opieki w godzinie śmierci oraz życie wieczne, łaskę darowania win i kar złączoną z sakramentem pokuty i Komunią św. Kapłanom głoszącym miłosierdzie Boże w kazaniach i uczestniczącym w rozdzielaniu miłosierdzia w sakramencie pokuty, Jezus zapewnił „łaskę kruszenia serc”.


2. Wezwanie do miłosierdzia przez słowo
Nieustannie spotykamy się z szerzeniem zniechęcenia, pesymizmu, czarnowidztwa. Właściwym przeciwstawieniem się temu, winno być wytrwale podtrzymywane słowo niosące w sobie ewangeliczna ufność. Chodzi o tę ufność, która jest wyrazem autentycznego, osobistego zawierzenia Chrystusowi Miłosiernemu w formie wytrwałego szukana i wiernego wypełniania woli Bożej. Jedynie z takiej postawy mogą płynąć szczera słowa pocieszenia i zachęty, Łączy się to ze staraniem by w codziennym obcowaniu z bliźnimi przekazywać „dobre wiadomości”, pozytywne wydarzenia w postaci aktów bezinteresownej miłości i dobroci, które stały się udziałem poszczególnych osób, wszelkie autentyczne postawy życzliwości, współczucia. Dotyczy to także ukazywania bądź przypominania postaci i sylwetek ludzi zmarłych, lub żyjących – naprawdę godnych naśladowania. Łączy się z tym również delikatne, ale konsekwentne sugerowanie swemu otoczeniu innego (Jezusowego) spojrzenia na ludzi. Ojciec św. w homilii wygłoszonej w czasie kanonizacji siostry Faustyny podkreślił, że prawdziwe nabożeństwo do miłosierdzia Bożego wymaga, by patrzeć na każdego człowieka niejako oczami Chrystusa, z gotowością stania się bliźnim dla niego. Przed tak pojmowanym apostolstwem słowa ufności otwiera się ogromne pole działania. Z Dzienniczka św. Faustyny warto wydobyć Chrystusowe słowa obietnicy, które mogą dla wszystkich stanowić zachętę do podejmowania zadania budzenia ufności w miłosierdzie Boże: „Duszę, które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz 1075).

3. Wezwanie do miłosierdzia przez czyn

W encyklice: Dives in misericordia Ojciec św. stwierdza, że „Chrystus nauczył nas, że człowiek nie tylko doświadcza miłosierdzia Boga samego, ale także jest powołany do tego, by sam czynił miłosierdzie drugim: <Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią>” (DM 14). Czyn miłosierdzia jest zatem odpowiedzią człowieka na miłosierdzie okazane mu przez Boga. Słowo, choćby najpiękniejsze, nie wystarczy. Potrzeba świadectwa czynu, na które dzisiejszy świat jest szczególnie uwrażliwiony. Czyn miłosierdzia to akt miłości współczującej, wybaczającej, śpieszącej z pomocą, który ma swój wzór i źródło w osobie Jezusa Miłosiernego. Moc do jego spełniania trzeba czerpać z zdroju sakramentów świętych. Podstawowym motywem czynu miłosierdzia ma być dla człowieka wdzięczna miłość do Chrystusa za doznane od Niego miłosierdzie. Jeśli nawet pojedyncze akty tak pojmowanego miłosierdzia są cenne same w sobie, jednak w życiu chrześcijańskim winno się dążyć do stopniowego wyrobienia w sobie trwałej postawy. Chodzi zaś o postawę gotowości spieszenia z pomocą i służenia każdemu człowiekowi będącemu w potrzebie. Mamy się stawać bliźnim, czyli kim bliskim wobec każdego człowieka. Wyrobieniu takiej postawy winna pomagać taka świadomość, że każda osoba ludzka jest w oczach samego Boga jest cenna, że za każdego Chrystus oddał swoje życie.

Szeroki jest wachlarz ludzkich potrzeb, braków i cierpień. Dlatego też jest wielkie zapotrzebowania na uczynki miłosierdzia, zarówno co do duszy, jak i co do ciała. Autentyczne postawa miłosierdzia nie tylko spieszącego z pomocą, ale wyrozumiałego i gotowego do wybaczenia, powinna cechować wszelkie nasze relacje międzyludzkie. Na pierwszy jednak miejscu trzeba stawiać troskę o miłosierdzie wobec tych, z którymi spotykamy się na co dzień, szczególnie we wspólnocie zakonnej (rodzinnej). W świetle wiary łatwo dostrzeżemy, że żyjąc wśród ludzi mamy stałą możliwość spełniania czynów miłosierdzia. Nie przeszkodzi tu ani brak pieniędzy, ani warunki zdrowotne. Matka Teresa z Kalkuty mawiała, że gdy się ma prawdziwą miłość w sercu, zawsze znajdzie się coś do dania człowiekowi potrzebującemu. Może to być choćby życzliwe odniesienie się do niego, lub w modlitwie westchnienie w jego intencji. takiej miłości można się nauczyć jedynie wówczas, gdy staramy się każdy dzień wnikać w tajemnice miłości Boga.

Mając na uwadze dzisiejszą, pełna napięć sytuacje świata, trzeba mocno podkreślić, że stała praktyka czynnej miłości bliźniego otwiera zarazem perspektywę przemiany stosunków międzyludzkich. Dla człowieka wierzącego (zakonnika) jest sprawą oczywista, że wszelkie czyny miłosierdzia winny wypływać z wdzięcznej miłości wobec Chrystusa. Ma to zasadnicze znaczenia dla sposobu świadczenia pomocy, który winien być nacechowany szacunkiem, życzliwością, a nawet serdecznością. Bardzo pomocna w tym względzie jest również świadomość, że wyświadczając przysługę bliźniemu, sami jesteśmy obdarowywani: „Miłość miłosierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem, czy tez procesem jednostronnym. Nawet w przypadkach, w których wszystko zdawałoby się wskazywać, że jedna strona tylko obdarowuje, daje – a druga tylko otrzymuje, bierze (jak na przykład w przypadku lekarze, który leczy, nauczyciela, który uczy, rodziców który utrzymują i wychowują swoje dzieci, ofiarodawcy, który świadczy potrzebującym) – w istocie rzeczy zawsze również i ta pierwsza strona jest obdarowywana. Tutaj Chrystus Ukrzyżowany jest dla nas najwyższym wzorem, natchnieniem, wezwaniem” (DM 14).

„W kontaktach z ludźmi potrzebna jest bardzo duża pokora i zaufania Bogu, ludzie są ogromnie wrażliwi na każdy gest i słowo księdza, niezależnie od tego jak go oceniają. Czasem ksiądz <ładnie powie>, ale zlekceważy człowieka. Czasem dla jednych ma serce, a dla reszty już nie. A ksiądz ma mieć serce jak tramwaj. Ma być dla wszystkich. To się nieraz wydaje takie trudne. Ale jest to trudne tylko na poziomie emocji. Jeżeli zaczepienie w Chrystusie pozostaje niezmienione, to te trudności znikają. Nie ma gorszych i lepszych, droższych i mniej drogich, wszystkim trzeba służyć jednakowo, bo każdego z nich przysyła do mnie Chrystus” (o. Leon Knabit OSB).

Modlitwa
„Dopomóż mi do tego Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

Dopomóż mi Panie, aby język mój był miłosierny, abym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi Panie, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze spieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim” (Dz 163).


Źródła:

  1. Jan Paweł II, Encylkika Dives in misericordia
  2. Być apostołem Bożego miłosierdzia. Materiały z sympozjum
  3. Schody do nieba. Rozmowa z o. Leonem Knabitem OSB
  4. Dzienniczek siostry Faustyny